Linux

Hej Mireczki. Tym razem…

Hej Mireczki. Tym razem trochę mięska dla zainteresowanych #devops – otóż #devopsiarz robi stronę www. Co może pójść źle? Tego się być może dowiecie w nowym filmie, tym razem mały odpoczynek od kursu #golang, wchodzimy na krótko w #linux, #webdev i #wordpress #programowanie też, bo dużo basha :D Na filmie pokazany jeden z miliona sposobów jak w cloudzie można stworzyć swoją skalowalną stronę www. Trochę praktyk #security również pokazane (poza cenzurowaniem filmów :D) i takie tam smaczki. Jak zastanawiasz się jak można skomplikować stawianie strony, oglądaj! Czytaj dalej...

Linux

Jak wiecie Google jakiś czas…

Jak wiecie Google jakiś czas temu ubiło swoją społecznościówkę, nawet nie płakałbym po niej gdyby nie to, że całkiem sporo ludzi zajmujących się Linuksem wrzucało tam swoje przemyślenia. W związku z tym postawiono w domenie people.kernel.org miniplatformę blogową dla developerów kernela: https://people.kernel.org/monanalzłem?sieuricon/introducing-people-kernel-org Co tam ciekawego znalazłem? A no taki właśnie post o tym czym możnaby zastąpić w przyszłośći LKML(Linux Kernel Mailing List): https://people.kernel.org/monsieuricon/patches-carved-into-developer-sigchains Jeśli ktoś nie wie o co chodzi z tym ‚mailing list’ to już wyjaśniam, bo to może być zaskoczeniem dla javascriptowych cool kids z tagu #programista15k ( ͡° ͜ʖ ͡°) Linux nie jest rozwijany na Githubie/Gitlabie czy tam w innej Dżirze – rozwój Linuksa odbywa się przy pomocy klienta e-mail. Tak, dobrze rozumiecie – klonujesz repo, piszesz patcha i wysyłasz go na listę mailingową. Następnie trzeba poczekać na review, ACK od opiekuna danego fragmentu kernela, wciągnięcie do repo opiekuna, później do linux-next, w którym odbywa się integracja różnych podsystemów, a na końcu patch wpada do repo Linusa. Cały proces jest wyjaśniony w detalach tutaj: https://www.kernel.org/doc/html/latest/process/2.Process.html Dlaczego Linux nie używa Githuba? Bo przy tej ilości kodu, ludzi i szybkości zmian Github się nie skaluje: https://blog.ffwll.ch/2017/08/github-why-cant-host-the-kernel.html Tutaj jeszcze wideo od Grega, jednego z najważniejszych maintainerów: tl;dw: https://lwn.net/Articles/702177/ Żeby to jakoś podsumować, Linux jest rozwijany przy pomocy emaili – narzędzia z epoki kamienia łupanego, ale o dziwo sprawdza się to wyjątkowo dobrze przy tej skali projektu. Niestety ma Czytaj dalej...

Linux

Debian 10 „buster”…

Debian 10 „buster” released After 25 months of development the Debian project is proud to present its new stable version 10 (code name „buster”), which will be supported for the next 5 years thanks to the combined work of the Debian Security team and of the Debian Long Term Support team. #linux #debian Czytaj dalej...

Linux

Wczoraj postanowiłem, że…

Wczoraj postanowiłem, że sprawdzę sobie linuxa. Wiele osób chwali, rzadko słyszę jakieś narzekania, a także wielu programistów stwierdza, że linux to w ogóle najlepsze co nas w życiu spotkało i powinniśmy liczyć czas od jego powstania, a nie od narodzin Chrystusa. Będąc kompletnie zielonym, postanowiłem zainstalować sobie to oprogramowanie, celem przetestowania i sprawdzenia jak mi się będzie sprawdzać, więc wyciągnąłem pendrive o pojemności 4 GB (ważne dla historii) i pobrałem sobie Linux mint, bo według google jest najlepszy dla niedoświadczonych. Zgranie obrazu było najprostszym krokiem. Ot instalujesz sobie programik, ściągasz obraz, a potem programikiem montujesz obraz na pendrive, a potem odpalasz komputer na wypalonym obrazie. Jak do tej pory wszystko git. Przywitało mnie piękne logo minta i już byłem na pulpicie mojego nowego oprogramowania, ale jednak to był dopiero początek i teraz dopiero zaczynała się zabawa. Żeby móc zainstalować oprogramowanie potrzebowałem patrycji dysku tylko dla linuxa, więc pomyślałem że sobie rozdzielę dysk i wykorzystam miejsce jakie zostało na dysku, żeby stworzyć nową partycję. W windowsie można tak było zrobić, bez utraty danych, ale tutaj żeby to zrobić, program zrobił mi format dysku C, co się dowiedziałem po fakcie, kiedy nie mogąc dalej tego dysku rozdzielić, stwierdziłem że rezygnuje, bo za dużo mam rzeczy na Windowsie. Po restarcie systemu jednak okazało się, że nie mam już Windowsa, a dysk jest czyściutki jak łza. Nie miałem nawet partycji recovery, bo Microsoft zrobił mi śmieszny dowcip i przechodząc z 8 na 10, usunął recovery, tak żebym przypadkiem kiedyś nie wrócił na ten szatański system z numerem 8. Miałem 800gb danych gier, filmów, seriali etc. Niespecjalnie się przej Czytaj dalej...