Linux

Wiele tutaj jest wpisów typu…

Wiele tutaj jest wpisów typu „znowu dałem szansę Linuksowi, ale mnie zawiódł, pora wracać na Windowsa”. To ja dzisiaj od zupełnie drugiej strony.

tl;dr;

pokaż spoiler Pod Windowsem komputer działa gorzej, a aktualizacje odbierają mi przyjemność z życia.

1. Sprzęt
Kupiłem sobie nowego laptopa, wybrałem takiego z kartą graficzną Radeon, dyskiem M.2 na którym jest zainstalowany Windows i miejscem na dodatkowy dysk. Plan był prosty: jako dodatkowy dysk wkładam SSD i instaluję na nim Linuxa jako główny system, a jak znajdę wolną chwilę to odpalę sobie Windowsa i pogram w gierki.

2. Linux
No i zainstalowałem sobie Linuksa. Było prawie idealnie – wygodny, wydajny komputer, długo trzymająca bateria, a jedynym elementem z którym miałem problem to karta graficzna. Popełniłem błąd wybierając laptopa z Radeonem bo choć próbowałem dwa razy to nie udało mi się tej karty zaintalować na Ubuntu, no ale grafika miała być do grania więc nie stanowiło to dla mnie dużego problemu.

3. Windows
Po niecałych 5 miesiącach szczęśliwego użytkowania komputera stwierdziłem, że w końcu mam czas na przyjemności i mogę sobie pograć w gierki. Kupiłem Wiedźmina i odpaliłem Windowsa (po raz drugi od momentu kupna komputera, pierwszy raz był tylko po to, żeby sprawdzić czy działa). Pierwszą oznaką problemów był wentylator.

Załóżmy, że wentylator ma trzy prędkości:
1. minimalną, której prawie nie słychać,
2. średnią, która jest dość głośna, ale da się jakoś wytrzymać,
3. maksymalną, która bardzo znacząco obniża komfort przebywania w pokoju w którym ten wentylator wyje.
Na Ubuntu wentylator chodził na prędkości 1, jak mocniej rżnąłem procesor to włączało się 2, a jak robiłem to długo to wtedy dopiero wchodził poziom 3.

Gdy tylko odpaliłem Windowsa wentylator od razu wskoczył na poziom 2 i niżej nie schodzi, a co kilka / kilkanaście minut włącza się poziom 3 i wyje kilka minut. Monitor zasobów pokazuje zużycie procesora na poziomie 15-25%, nie widać żadnego procesu, który by jakoś znacząco bardziej zajmował zasoby. Komfort użtykowania komputera spada z powodu tego hałasu. Dodatkowo działanie wiatraka w znaczący zposób wpływa na wytrzymałość baterii, która teraz działa trochę ponad jedną godzinę (╯︵╰,) gdzie na Ubuntu trzy godziny to na spokojnie, niekiedy nawet cztery.

Drugi problem to już chyba standardowe zachowanie Windowsa. Chciałem pobrać Wiedźmina, mam wolne łącze internetowe, a gra ma 38 GB do pobrania więc postanowiłem pobrać go przez noc. Ustawiłem wszystko do pobierania, włożyłem zatyczki do uszu, żeby drugi poziom wentylatora mi nie przeszkadzał i położyłem się spać. Gdy się obudzieł okazało się, że Windows chyba nie dalej niż po 15 minutach od moje zaśnięcia postanowił się zrestartować i zainstalować jakieś aktualizacje więc przez pozostałe 10 godzin komputer był włączony, ale niczego nie pobierał (╥﹏╥)

Akutalizacje które się zainstalowały to nie były wszystkie aktualizacje, które Microsoft chce mi wcisnać i już od ponad godziny system straszy mnie ponownym restartem, i chyba zaraz ulegną.

(╥﹏╥)(╥﹏╥)(╥﹏╥)

4. Jak żyć dalej?
Chyba sprzedam ten komputer, kupię taki z grafiką NVidia (mam wrażenie, że ją łatwiej zainstalować na Linuksie) i będę kombinował, żeby pograć w Wiedźmina na Ubuntu.

#windows #windows10 #linux #ubuntu #gorzkiezale